Informacje

Informacje

Piotr Szereda, przewodniczący Rady Miasta: Bez poważnych projektów inwestycyjnych będziemy się tylko bawić w pozorowanie działań ekologicznych

W Jastrzębiu-Zdroju sporo mówi się o recyklingu, segregacji odpadów, sadzeniu drzew, tworzeniu parków. Nikt nie umniejsza rangi tych spraw, ale to wciąż jest ekologiczna „drobnica”. Kreatywność władz miasta sprawdza się, kiedy trzeba przygotować medialny spektakl w stylu wielkiej kostki sprasowanych śmieci na skwerze. Tymczasem nasze miasto nie potrzebuje ekologicznych eventów, ale inwestycji, które poprawią jakość środowiska i uruchomią lokalny potencjał gospodarczy. Ponad sto miast w Polsce przymierza się do uruchomienia na swoim terenie instalacji do termicznej utylizacji odpadów, które są źródłem taniego i czystego ciepła oraz prądu dla mieszkańców. W Jastrzębiu-Zdroju głośno mówi o tym tylko przewodniczący Rady Miasta, choć sygnał powinien popłynąć od prezydent Anny Hetman.

- W Polsce działa już osiem spalarni przetwarzających łącznie ponad milion ton odpadów komunalnych rocznie, z których powstaje energia elektryczna i cieplna. Podczas jednej z sesji mówił pan o ewentualnej budowie w naszym mieście instalacji termicznej utylizacji odpadów. Czy temat został podchwycony?

- Ściślej mówiąc nie proponowałem nowej inwestycji, ale wykorzystanie już wybudowanych pieców fluidalnych przez PGNiG Energetyka Przemysłowa w Jastrzębiu-Zdroju. Spalarnie zagospodarowują już ponad 10 procent odpadów komunalnych wytwarzanych przez Polaków. To jednak wciąż jest mało. Samorządy nie mają pieniędzy i oczekują na nowe programy pomocy, aby zrealizować te inwestycje.

- Dzięki nowym inwestycjom, w najbliższych latach moc przerobowa spalarni sięgnie ponad dwa miliony ton rocznie. Takie instalacje działają już w Krakowie, Poznaniu, Bydgoszczy, Szczecinie, Koninie, Białymstoku i Rzeszowie. Czy inne miasta, w tym Jastrzębie-Zdrój mają szansę na realizację takiej inwestycji?

- W ubiegłym roku na sesji podnosiłem ten temat. Przedstawiłem wiele zalet takiego rozwiązania. Przypomnę tylko kilka najważniejszych: wzrost bezpieczeństwa ekologicznego, zmniejszenie ilości składowanych odpadów, rekultywacja istniejących składowisk, podniesienie komfortu życia mieszkańców, unieszkodliwienia 94 000 Mg odpadów komunalnych, zmniejszenie ilości składowanych odpadów do 15% . To te najważniejsze.

- Co dzieje się z pańskimi propozycjami?

- Mam nadzieję, że temat nie „umarł”. Z doniesień medialnych wiem, że 100 samorządów jest chętnych do budowy spalarni odpadów i zgłosiły swój akces do Ministerstwa Klimatu. Mam nadzieję, że nasze miasto jest też zainteresowane i złożyło odpowiednie wnioski. Od roku przy Ministerstwie Klimatu pracuje zespół do spraw wsparcia budowy elektrociepłowni opalanych wysokokaloryczną frakcją odpadów komunalnych. Z informacji medialnych wiem, że działa bardzo intensywnie, co może skutkować przyspieszeniem budowy ciepłowni opalanych odpadami.

- Czy poruszy pan ten temat na zbliżającej się sesji?

- Oczywiście. W lutym odbędzie się sesja Rady Miasta z tematem wiodącym „Ochrona środowiska - współpraca Urzędu Miasta z lokalnymi przedsiębiorcami”. Jak już mówiłem samorządów nie stać na samodzielną realizację takiej inwestycji. Dlatego jest bardzo ważne wsparcie finansowe i merytoryczne dla firm. Na naszym terenie mamy takie przedsiębiorstwa i musimy wykorzystać ich potencjał. W naszym mieście korzyścią ze spalarni jest nie tylko możliwość termicznej utylizacji odpadów, ale także likwidacji piecyków gazowych w blokach.

- Mówi pan o realizacji programu Centralnej Wody Użytkowej?

- Tak. Jesteśmy jednym z niewielu miast obciążonych przyjętym kilkadziesiąt lat temu systemem budowania bloków mieszkalnych. Jego największa wada polega na tym, że do kominów spalinowych podłączone są niemal wszystkie mieszkania w pionie, co nie gwarantuje skutecznego odprowadzania spalin z piecyków (junkersów). Ponadto proces termomodernizacji budynków, a zwłaszcza wymiana stolarki okiennej doprowadziły do znacznego uszczelnienia mieszkań i pogorszyły stan ich wentylacji. W przypadku Jastrzębia-Zdroju ogromne, negatywne znaczenie dla sprawności odprowadzania spalin mają też silne wiatry, szczególnie w okresie jesienno-zimowym. Wszystkie te okoliczności wpływają na to, że w mieszkaniach, gdzie zainstalowane są gazowe podgrzewacze wody, w mniejszej lub większej ilości występuje tlenek węgla, który jest bardzo szkodliwy dla zdrowia. O tym, że tlenek rzeczywiście pojawia się w mieszkaniach przekonali się ci mieszkańcy, którzy zaopatrzyli się w czujniki tlenku węgla.

- Jakie korzyści wiążą się z ciepłem sieciowy?

- Główny atut to oczywiście ekologia, ale bardzo ważnym czynnikiem jest też bezpieczeństwo. Dochodzi do tego - zwłaszcza w obecnych czasach - kwestia dużych oszczędności w naszych portfelach i oczywiście wygoda. Miejmy na uwadze, że gazowe podgrzewacze narażają użytkowników na ryzyko zatrucia tlenkiem węgla (czadem). Rocznie na terenie naszego miasta jest kilkadziesiąt tego typu przypadków. Ciepło z sieci uwalnia nas od tego niebezpieczeństwa, minimalizuje także zagrożenie wybuchu gazu.

- Rada Miasta zajmie się tematem ochrony środowiska?

- Tak i nie chcę, aby Rada Miasta, nasz samorząd zajmował się tylko sprawami recyklingu, segregacji odpadów, eventów, sadzeniem drzew i krzewów, tworzeniem małych czy dużych parków. Są to ważne elementy ochrony środowiska, ale bez poważnych projektów inwestycyjnych, w tym budowy spalarni i wykorzystania energii cieplnej do ogrzania wody, w naszym mieście możemy mówić w kolejnych latach raczej o pozorowanym działaniu niż efektywnej ochronie środowiska.

Rozmawiał Jerzy Filar

Śledź nas

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search