Informacje

GSM idzie na ostre zwarcie z lokatorami

W Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej trwa walka między lokatorami a władzami GSM. Prezes blokuje obywatelski projekt zmian w statucie spółdzielni i niezgodnie z prawem próbuje sobie zapewnić większość na walnym zgromadzeniu.

 

Piszemy od wielu miesięcy o kryzysie w Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej. W GSM rządzą prezes Gerard Weychert i przewodniczący Rady Nadzorczej Bolesław Lepczyński wraz ze swoimi poplecznikami w radzie: Zbigniewem Staszkowem i Jackiem Próchnickim. Po serii opisywanych przez nas skandali niepodzielna władza powoli wymyka im się z rąk. W Radzie Nadzorczej nie mają już większości. Nie chcą ich też sami lokatorzy, czemu dali wyraz podczas styczniowego walnego. Mieszkańcy uchronili przed wyrzuceniem z rady lubianego Andrzeja Kinasiewicza oraz opowiedzieli się przeciwko zmianom w statucie spółdzielni, jakie chciał wprowadzić Weychert.

 

Grupa trzymająca władzę w spółdzielni nie składa jednak broni.

 

Nie bacząc na koszty i społeczne zmęczenie tą sytuacją, Weychert i spółka zwołali kolejne walne zgromadzenie członków. Pod głosowanie znów mają trafić zmiany w statucie spółdzielni. W tej sytuacji część członków Rady Nadzorczej i grupa mieszkańców przygotowała swój projekt. Taką możliwość daje znowelizowana w ubiegłym roku ustawa o spółdzielczości mieszkaniowej. Zresztą co w tym złego, aby lokatorzy mogli wybrać między dwoma propozycjami.

 

Oto cztery najistotniejsze różnice między projektem obywatelskim a ofertą Weycherta.

 

  1. Członkowie GSM mogą uczestniczyć w posiedzeniach Rady Nadzorczej - Zarząd w swoim projekcie próbuje te prawa ograniczyć!
  2. Głosowanie nad absolutorium (akceptacja działań finansowych) dla Zarządu będzie odbywało się tajnie, a nie jak w projekcie prezesa - jawnie. Tajne głosowanie uchroni pracowników GSM przed presją pracodawcy.
  3. W obywatelskim projekcie zapewniono dostęp do wszelkiej dokumentacji Spółdzielni, w projekcie Zarządu jest to utrudnione, a wręcz niedostępne.
  4. Rada Nadzorcza ma większą możliwość w powoływaniu lub odwoływaniu członka Zarządu, wystarczy do 2/3 składu Rady. W projekcie Zarządu jest wymóg obecności podczas głosowania wszystkich dziewięciu członków Rady, czyli wystarczy, że jedna osoba opuści posiedzenie, bądź nie przyjdzie i decyzja nie może być podjęta. Zarząd będzie praktycznie nieodwoływalny.

Łatwo znaleźć różnice. Obywatelski projekt zapewnia większą transparentność w zarządzaniu spółdzielnią i gwarantuje prawa lokatorom.

 

Z kolei propozycja władz GSM daje dyktatorskie uprawnienia prezesowi i praktycznie uniemożliwia jego usunięcie.

 

Łatwo przewidzieć za jakim projektem opowiedzieliby się lokatorzy podczas walnego. Nie będzie im to jednak dane, ponieważ pod głosowanie poddany zostanie tylko projekt Weycherta. To już nie jest złamanie spółdzielczych obyczajów, ale ewidentne naruszenie prawa. Mieszkańcy przygotowują
w tej sprawie doniesienie do prokuratury. Blokowanie obywatelskiego projektu statutu nie jest jedynym naruszeniem prawa ze strony władz GSM. Podczas styczniowego walnego wielu lokatorów reprezentowali pełnomocnicy. To normalna procedura. Nie wszyscy mają czas albo zdrowie do uczestniczenia w długich debatach, gdzie trzeba decydować o wysokości czynszu, odczytach wody, planach remontowych. Głos za nich mogą oddać zaufani pełnomocnicy. Zasady przygotowania uwierzytelniającego dokumentu jasno określają przepisy. W styczniu Weychert i Lepczyński z kretesem przegrali walne. Teraz, chcąc uniknąć takiej sytuacji, postanowili niezgodnie z prawem zaostrzyć zasady i wymagają, aby nawet na tydzień wcześniej rejestrować pełnomocników w siedzibie spółdzielni. Jest to ewidentna próba ograniczenia głosów krytycznych wobec władz GSM. Anna Gnaś, moderatorka profilu „GSM Nasza Spółdzielnia” interweniowała w tej sprawie w Krajowej Radzie Spółdzielczości, która jest naczelnym organem samorządu spółdzielczego.

 

Odpowiedź KRS nie pozostawiła złudzeń, kto ma rację w tym sporze.

 

- Obostrzenie w przedmiocie udziału pełnomocnika w Walnym Zgromadzeniu jest zaprzeczeniem samej idei pełnomocnictwa - czytamy w odpowiedzi KRS.

Jednym słowem, władze GSM idą na ostre zwarcie z lokatorami i przepisami prawa. Przypomina to trochę scenę z kultowego filmu „Miś”. Klient w restauracji przy wyjściu nie może dostać swojego płaszcza i żąda wyjaśnień. Szatniarz bezczelnie patrzy mu w twarz i pyta „a co mi Pan zrobisz”.

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search