Informacje

Jastrzębie plus

Rozmowa z Łukaszem Kaszą, przewodniczącym Rady Miasta.

 

- Co się stało, że wśród wielu wniosków o dotację, pieniądze z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego dostało właśnie Jastrzębie-Zdrój, na budowę sali koncertowej w szkole muzycznej?

- Zadecydowało wiele czynników. Dzięki zabiegom jastrzębskiego posła Grzegorza Matusiaka do ministerstwa dotarła informacja nie tylko o wysokim poziomie naszej szkoły muzycznej, ale także o barierach hamujących jej rozwój. Nie zmienia to faktu, że podobnych, dobrze przygotowanych i uzasadnionych wniosków o dotacje jest więcej, niż możliwości finansowe ministerstwa.

 

Decydującym czynnikiem była nasza determinacja. Z żadnej instytucji publicznej nie jest łatwo uzyskać 13 mln zł.

 

Trzeba dobrze argumentować swoje racje, stale się przypominać, wydeptywać ścieżki w ministerialnych i sejmowych korytarzach. W tym przypadku, cała ta polityczno-dyplomatyczna „kuchnia” zadziałała na naszą korzyść.

 

- A jak jest albo będzie w innych przypadkach?

- Na razie skuteczność jest naszym mocnym atutem. Po spotkaniu grupy radnych PiS z wiceministrem zdrowia udało się uzyskać prawie 800 tys. zł dofinansowania do naszego szpitala. Niedawno zabiegałem u wojewody śląskiego o wsparcie na remonty jastrzębskich dróg. W efekcie dostaliśmy prawie 750 tys. zł na przebudowę ulicy Rolniczej. Pieniądze pochodziły z Rządowego Programu na Rzecz Rozwoju oraz Konkurencyjności Regionów. Jest to ważny i ciekawy projekt, finansowany z budżetu państwa.

 

- O rządowe pieniądze powinna zabiegać chyba prezydent miasta?

- Nieważne, kto zabiega. Liczy się skuteczność. Skoro rząd dzieli wśród samorządów pieniądze, nie wolno marnować takich okazji.

 

- Niedawno spotkał się pan z Tomaszem Bednarkiem, prezesem Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. O czym rozmawialiście?

- To kolejna bardzo dobra informacja dla mieszkańców Jastrzębia-Zdroju. Ministerstwo Środowiska rusza z wielkim, rozpisanym na dziesięć lat programem „Czyste powietrze”. Budżet tego przedsięwzięcia wynosi ponad 100 miliardów złotych. Właściciele domów jednorodzinnych będą mogli liczyć na rządowe wsparcie finansowe przy gruntownej termomodernizacji budynku oraz wymianie niskoemisyjnych źródeł ciepła. To program na miarę XXI wieku. Konkretne wsparcie dla mieszkańców i realny wkład w walkę ze smogiem.

 

Prezes WFOŚiGW zapewnił mnie, że już we wrześniu możemy spodziewać się w naszym mieście przedstawicieli tej instytucji, którzy przedstawią mieszkańcom ofertę programu „Czyste powietrze”.

 

- Zaprosił Pan do Jastrzębia-Zdroju Artura Sobonia, wiceministra w resorcie Inwestycji i Rozwoju. Chodzi o realizację w Jastrzębiu-Zdroju programu „Mieszkanie plus”?

- Będziemy mówili o „Mieszkaniu plus”, ale nie tylko. Proszę pamiętać, że ministerstwo Inwestycji i Rozwoju realizuje także program „Dostępność plus”, dedykowany nie tylko osobom niepełnosprawnym, ale także, m.in. seniorom i kobietom w ciąży.

 

Rząd zapowiedział, że na dobry początek chce w całym kraju zrealizować tysiąc inwestycji ułatwiających życie osobom, które z różnych powodów potrzebują wsparcia. Nie wyobrażam sobie, aby na tej liście zabrakło Jastrzębia-Zdroju.

 

- Wróćmy jeszcze do „Mieszkania plus”.

- Jest to program, który pomoże rozwiązać jeden z najbardziej palących problemów społecznych naszego miasta. Jastrzębie-Zdrój przez wielu ludzi z zewnątrz postrzegane jest jako wielkie „blokowisko”, ale - paradoksalnie - nie przekłada to się na dostępność mieszkań dla młodych, słabo i średnio zamożnych rodzin. Wchodzący w dorosłość ludzie chcą się usamodzielnić, ale już na starcie mają problem, którego nie potrafią przeskoczyć. To jeden z powodów emigracji z Jastrzębia-Zdroju. W innych miastach, zwłaszcza w aglomeracji katowickiej, łatwiej jest o pracę i tańsze mieszkania. Jeżeli chcemy wyrwać się z tej pułapki rozwojowej, musimy stworzyć rodzinom szansę na dobre życie w Jastrzębiu-Zdroju.

 

Rozwój budownictwa mieszkaniowego pomoże rozwiązać problemy społeczne, ale pozytywnie wpłynie także na jastrzębską gospodarkę. To miejsca pracy i zlecenia dla naszych firm.

 

- Ktoś może zarzucić, że wykorzystuje Pan w pracy samorządowca swoje polityczne znajomości.

- A to jest zarzut? Staram się jak najlepiej wykorzystywać możliwości, jakie rząd Prawa i Sprawiedliwości stwarza samorządom. Opozycja przykleja polityczne łatki tym wszystkim programom społecznym i inwestycyjnym, ale przecież konkretne korzyści trafiają do zwykłych ludzi, którzy w większości nie angażują się w politykę.

 

Szerokie i skuteczne zaplecze polityczne jest dla samorządowca wielką wartością, bo dzięki temu może zrobić więcej dla miasta.

 

Jako radni PiS namawiamy prezydent Hetman, aby wykorzystała swoje wpływy w Platformie Obywatelskiej. Rządzony przez PO Śląski Urząd Marszałkowski jest przecież niezbędny do sprawnej realizacji planu odtworzenia połączeń kolejowych z Jastrzębia-Zdroju. To jedna z wielu spraw, które powinniśmy rozwiązywać ponad politycznymi podziałami.

 

- Dwoje najpoważniejszych kandydatów do urzędu prezydenta miasta startuje w politycznych barwach. Anna Hetman jest z PO, a Pan z PiS. Takie upolitycznienie służy miastu?

 

- Po pierwsze, przed polityką się nie schowamy nawet w najdalszym zakątku kraju, ale rzecz nie polega na tym, aby przed polityką uciekać, lecz by mądrze ją wykorzystać. Jak? Właśnie o tym rozmawiamy w tym wywiadzie.

 

Obecny rząd zamiast elitami interesuje się zwykłymi ludźmi, a to jest prawdziwa rzadkość w politycznych dziejach demokratycznej Polski. Dla dobra naszego miasta musimy wykorzystać ten moment.

 

I druga sprawa, nie przesadzałbym z takimi określeniami, jakich Pan użył o „upolitycznianiu” miasta, bo to nic nie znaczy. Owszem, sprzeczamy się na sesjach Rady Miasta, ale spór idzie zawsze o jastrzębskie sprawy. O różne wizje rozwoju naszego miasta. Nie ma w tym nic złego, a i tak mieszkańcy rozstrzygną za dwa miesiące, kto ma rację.

 

Rozmawiał: Jerzy Filar

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search