Informacje

Polska sporo zawdzięcza Wikingom

Na księgarskim rynku ukazały się „Wojny Wikingów”. Autorem tej niezwykłej książki jest Damian Fierla, znany w naszym regionie działacz społeczny i samorządowy, a także uczestnik rekonstrukcji historycznych.

- Skąd zainteresowanie Wikingami?

- W latach 90-tych spędziłem kilka lat w Norwegii. Kraj i ludzie zafascynowali mnie. Oni tylko z pozoru są surowi, tak jak klimat Skandynawii. W rzeczywistości, po bliższym poznaniu, są ludźmi bardzo serdecznymi i przyjacielskimi, mimo iż przeważnie małomównymi. Nawiązałem tam wiele przyjaźni, które trwają do dzisiaj. Fascynacja Norwegią spowodowała, iż mój syn ma na imię Ragnar.

- Czy Wikingowie rzeczywiście byli - jak ich często przedstawia się np. w filmach - agresywnym, brutalnym ludem nastawionym tylko na podboje?

- O wikingach nie powinniśmy mówić jako o odrębnej narodowości, czy nawet ograniczać ich pochodzenie tylko do mieszkańców Skandynawii, czyli do Norwegów, Szwedów i Duńczyków. Słowem „wiking” określano morskiego rozbójnika lub członka wyprawy zamorskiej, a nie członka danej grupy etnicznej, czy też narodu. Etymologia słowa nierozerwalnie związana jest z morzem. Historycy i językoznawcy spierają się, czy pochodzi ono od słowa „vik”, oznaczającego w języku staronordyckim zatokę, czy od „vika”, jak określano milę morską, czy też od „viking” - czyli zamorską wyprawę, niekoniecznie łupieżczą. Pod względem etnicznym uczestnicy wypraw byli bardzo zróżnicowani. Z początku dominował żywioł nordycki, ale z czasem nie brakowało wśród wikingów Słowian, Ugrofinów z dzisiejszej Finlandii i Estonii, a nawet Irlandczyków często przyłączających się do wypraw w IX wieku. Jeżeli chodzi o brutalność „Ludzi Północy” - jak ich często nazywano - to należy uświadomić sobie, iż czasy były brutalne, pełne wojen i podbojów. Wikingowie, którzy pojawili się w Europie Zachodniej na przełomie VIII i IX wieku, różnili się jednak od innych band grasujących w Europie. Otaczała ich aura tajemniczości. Niezbyt wiele wiedziano o mieszkańcach Półwyspu Jutlandzkiego i Skandynawskiego. Sposób ich działania podczas pierwszych wypraw sprzyjał powstawaniu legend o ich piekielnym pochodzeniu - pojawiali się znikąd, mordowali, grabili i palili, a z nastaniem ranka znikali za horyzontem.

- W książce są ciekawe informacje o polskich śladach w dziejach Wikingów…

- Kontakty pierwszych władców Polski z wikingami były bardzo ożywione, szczególnie po opanowaniu przez Piastów wybrzeży Morza Bałtyckiego i przejęciu kontroli nad rzekami Wisłą i Odrą, będącymi wówczas czymś w rodzaju „autostrad”, podczas wymiany handlowej pomiędzy Północą a Południem kontynentu. Państwo Mieszka I i Bolesława Chrobrego na szeroką skalę prowadziło wymianę handlową z wikingami ze Szwecji i Danii. Drużyny wojów pierwszych polskich władców pełne były nordyckich najemników, bardzo cenionych w ówczesnym świecie nie tylko przez Słowian, ale także przez bizantyjskich cesarzy, którzy utworzyli z nich specjalne jednostki, mające chronić dwór cesarski, tzw. Gwardię Wareską. Mało kto zdaje sobie sprawę, iż mówiąc: kotlet, flaszka, balkon, hełm czy szwagier, używamy słów zapożyczonych od wikingów, słów, które przywędrowały nad Odrę, Wisłę i Wartę razem z wojowniczymi „Ludźmi Północy”.  (fil)

Książkę można kupić na portalu: www.taktykaistrategia.pl

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search