Informacje

Stawiam na ewolucję, a nie rewolucję

Rozmowa z Piotrem Szeredą, przewodniczącym Rady Miasta w Jastrzębiu-Zdroju.

 

- Prawo i Sprawiedliwość dokonało już powyborczych rozliczeń?

- Co tu jest do rozliczania? Mieszkańcy podjęli decyzję, którą szanujemy i pracujemy dalej, bogatsi o nowe doświadczenia. Poza tym Łukasz Kasza, mój poprzednik na stanowisku przewodniczącego, w rozmowie z „Naszym Jastrzębiem”, słusznie podkreślił, że PiS wyszedł z tych wyborów silniejszy, bo mamy o jednego radnego więcej, niż w poprzedniej kadencji.

 

- Jesteście silniejsi, a mimo tego szukacie płaszczyzn współpracy z prezydent Anną Hetman?

- Szukamy płaszczyzn współpracy nie pomimo, lecz właśnie dlatego, że jesteśmy silniejsi. Tworzymy największy klub w Radzie Miasta. Duzi mogą dużo, ale ciąży też na nich większa odpowiedzialność. Zdajemy sobie sprawę z różnic programowych, jakie dzielą nas od Anny Hetman, ale daliśmy sygnał, że nam to nie przeszkadza, jeżeli w sprawie miasta będziemy mówić podobnym głosem.

 

- Ze współpracy nic nie wyszło. Pański sławny już bukiet kwiatów dla Anny Hetman stał się symbolem straconych szans.

- Proszę nie przesadzać. Początki bywają trudne, ale przed nami jest jeszcze pięć lat urzędowania. Myślę, że prezydent Hetman i jej zaplecze polityczne zrozumie z czasem, dojrzeje do decyzji o konieczności zacieśnienia współpracy z większością w Radzie Miasta. Trzeba też patrzeć na to, co dzieje się wokół. Zmieniły się władze województwa śląskiego, a dobre relacje z urzędem marszałkowskim są kluczem do sprawnego funkcjonowania każdego samorządu lokalnego.

 

- Przez pierwszą kadencję Anna Hetman mogła liczyć na marszałka z PO. Teraz w sejmiku wojewódzkim rządzi PiS. Sugeruje Pan, że z tego powodu mogą się pogorszyć relacje na linii Jastrzębie-Katowice?

- Jedyne, co sugeruję, to gotowość pomocy w nawiązaniu dobrych relacji z nowymi władzami województwa. Bez organizacyjnej i finansowej pomocy urzędu marszałkowskiego nie ruszymy z projektami, które są kluczowe dla naszego miasta. Mam na myśli nie tylko przywrócenie połączeń kolejowych, ale także wsparcie dla szpitala wojewódzkiego, pomoc w zagospodarowaniu terenów pokopalnianych. Mówimy o wielkich, kosztownych projektach inwestycyjnych, których nie zrealizujemy bez zewnętrznego wsparcia.

 

- Bez względu na to, kto rządził w Polsce czy województwie, w poprzedniej kadencji i tak się nie potrafiliście dogadać.

- Uważam, że obie strony, zarówno prezydent jak i większość w Radzie Miasta, powinny wyciągnąć wnioski z poprzedniej kadencji. Jastrzębie-Zdrój stoi przed trudnymi wyzwaniami. Jeśli będziemy z sobą walczyć i się wzajemnie się blokować, straci na tym miasto, a przecież nikomu na tym nie zależy. W poprzedniej kadencji mieliśmy wiele przykładów na to, że nawet cenne i ciekawe pomysły mogą upaść, kiedy nie ma zgody w samorządzie.

 

- Jako przewodniczący Rady Miasta ma Pan duży wpływ na funkcjonowanie jastrzębskiego samorządu. Czego możemy spodziewać w ciągu najbliższych pięciu lat?

- Nie jestem rewolucjonistą. Stawiam na ewolucyjne rozwiązania, bo takie są najlepsze. Wierzę, że radni i prezydent znajdą i wypracują wspólną płaszczyznę działania, która pozwoli nam uniknąć patowych sytuacji, z jakimi mieliśmy do czynienia w poprzedniej kadencji. Chciałbym, aby dyskusje w Radzie były bardziej merytoryczne i odnosiły się do konkretnych tematów, a nie stawały się pretekstem do ataków „ad persona”. Trzeba unikać osobistych ataków i odnosić się do siebie z szacunkiem. Praca organów Rady powinna być jak najbardziej zoptymalizowana i przynosić dobry efekt. Kluczowa jest dobra współpraca z prezydentem i jednostkami samorządu. Posiedzenia Rady nie powinny być miejscem sporów, lecz platformą wspólnego rozwiązywania problemów.

 

- Łatwiej to powiedzieć, niż zrobić.

- Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Jeszcze raz podkreślam, że kluczowym słowem jest tutaj współpraca i świadomość powagi chwili, bo najbliższe lata mogą okazać się kluczowe dla rozwoju naszego miasta i nie możemy zmarnować tego czasu na wewnętrzne spory.

 

- O problemach Jastrzębia-Zdroju mówiliście w poprzedniej kadencji. Może mieszkańcy odebrali to, że ich straszycie i dlatego przegraliście wybory na prezydenta?

- Mieszkańcom zawsze należy mówić prawdę, bez względu na wyborczą cenę. Jeżeli przestaniemy mówić o problemach to one nie znikną, lecz zostaną zamiecione pod dywan, aż dadzą o sobie znać w momencie, kiedy na sprzątanie będzie za późno. Jesteśmy uzależnieni od jednej branży i to nie jest dobre, bo nie mamy wpływu na sytuację w krajowym i światowym górnictwie. Musimy budować własne fundamenty rozwoju, a konkretnie powinny być spełnione trzy warunki, które pozwolą nabrać oddechu naszemu miastu. Potrzeba nam silnej gospodarki, sprawnego zarządzania i nowych inwestycji.

 

- Na terenach po kopalni Moszczenica Pana środowisko polityczne chciało utworzyć Centrum Nauki, Innowacji i Wspierania Przedsiębiorczości, ale ten plan nie wypalił. Prezydent miasta chce tam zbudować muzeum.

- Plan nie wypalił, ale nie upadł. Mamy nową kadencję, nowe rozdanie. O wielu „starych” sprawach należy mówić od nowa. W wielu miastach, które borykają się z podobnymi problemami jak Jastrzębie-Zdrój, powstają parki technologiczne, inkubatory przedsiębiorczości, doliny kreatywności. Nazwy mogą być różne, ale cel jest ten sam. Chodzi o wspieranie przedsiębiorczości, bo to jest inwestycja służąca miastu i mieszkańcom. Przedsiębiorcy tworzą miejsca pracy i płacą podatki do gminnego budżetu. Jeżeli chcemy korzystać z ich kreatywności, musimy im stworzyć dobre warunki do działania.

 

- Prezydent Hetman - jak podkreśliła w jednym z wywiadów - jest z siebie zadowolona, ale Jastrzębie-Zdrój w ciągu ostatnich lat dramatycznie spadło w rankingach wydatków inwestycyjnych. Jesteśmy na samym końcu zestawienia wśród miast powiatowych.

- To jest wyzwanie, z którym musimy się wspólnie zmierzyć. Teraz, kiedy opadły już wyborcze emocje, trzeba wrócić do dyskusji nad tempem i kierunkami rozwoju naszego miasta. Musimy przygotować plan dla Jastrzębia-Zdroju, oparty na gospodarce i inwestycjach, gdzie górnictwo nie będzie fundamentem, ale jednym z filarów dobrobytu miasta. Przed nami trzy potężne wyzwania: Przygotowanie i zatwierdzenie Miejskiego Planu Zagospodarowania, realizacja projektu jakim jest dobudowa połączenia kolejowego oraz zagospodarowanie terenów po zakończeniu wydobycia na terenach KWK „JAS-MOS”.

 

- Czego Panu życzyć w nadchodzącym roku? Oby nie było gorzej, niż w 2018 r. czy, aby było lepiej?

- To oczywiste, że wszyscy radni i pani prezydent życzymy sobie i mieszkańcom lepszych wyników naszej pracy. Nasze miasto ma ogromne potrzeby i stoi przed trudnymi wyzwaniami. Do ich realizacji potrzebne są duże pieniądze i budżet miasta sam tego nie udźwignie. Musimy mocno sięgnąć po środki zewnętrzne: wojewódzkie, rządowe i unijne. Przy współpracy obu stron jest to możliwe i o wiele bardziej skuteczne. W przypadku braku porozumienia wiele zadań może upaść, a tego sobie i mieszkańcom nie życzę. Jestem realnym optymistą. Wierzę, że nadchodzący rok będzie dla Jastrzębia-Zdrój lepszy, niż obecny. Tego życzę Państwu i sobie.

Rozmawiał: Jerzy Filar

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search