Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 24 czerwca 2024 07:43
PRZECZYTAJ!
Reklama

Przewodniczący Rady Miasta Piotr Szereda: Przykro mi to mówić, ale Jastrzębie-Zdrój cofa się w rozwoju.

Przewodniczący Rady Miasta Piotr Szereda: Przykro mi to mówić, ale Jastrzębie-Zdrój cofa się w rozwoju.

- Garstka entuzjastów na czele z prezydent Anną Hetman za zgodą większości Rady Miasta przystąpiła do programu „Europejskiej Stolicy Kultury 2029”. Pan nie należał do tej grupy?

- Nie należałem. Przekonywałem na początku 2023 roku, aby Rada Miasta odrzuciła ten pomysł. Dla ścisłości, nie jestem przeciwny rozwojowi kultury czy sportu w naszym mieście, ale przede wszystkim potrzebujemy równowagi. Musimy zatroszczyć się o zrównoważony rozwój gospodarki, transportu i rynku mieszkaniowego. Tymczasem przez ponad 9 lat rządów Anny Hetman nasze miasto nie pozyskiwało środków na budowę perspektywicznych gałęzi przemysłu, stref inwestycyjnych i nowych, innowacyjnych miejsc pracy. Aby zwiększać potencjał Jastrzębia-Zdroju musimy też zadbać o infrastrukturę społeczną. Trzeba szybko ruszyć z budownictwem mieszkaniowym wielorodzinnym. Musimy pomyśleć o żłobkach, przedszkolach i szeroko pojętej edukacji. Potrzebujemy nowoczesnego, ekologicznego transportu miejskiego i kompleksu basenowego aquaparku. Musimy aktywnie zaangażować się w budowę kolei regionalnej. Powinniśmy być z naszymi mieszkańcami na dobre i na złe, a to oznacza, że w Jastrzębiu-Zdroju należy zbudować hospicjum. Generalnie, bez stworzenia warunków rozwoju społeczno-gospodarczego nie ma mowy o rozwoju kultury i sportu.

- W końcu Jastrzębie-Zdrój i tak odpadło z rywalizacji o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2029. Walczą dalej: Katowice jako cała metropolia śląska, Bielsko-Biała, Lublin i Kołobrzeg.

- Anna Hetman i część radnych doskonale wiedzieli, że nasze miasto nie ma najmniejszych szans, aby zakwalifikować się choćby do drugiego etapu. Mimo tego wydali prawdopodobnie ponad 300 tysięcy złotych na kampanię, którą trudno nazwać promocyjną, bo zamiast pokazać atuty naszego miasta ujawniła jego słabe punkty, które wykluczyły nas z dalszej rywalizacji. Marką wizerunkową Jastrzębia-Zdrój wciąż pozostaje sport (siatkówka, hokej, boks, szachy, tenis itd.), ale nie jest to zasługa władz miasta, ale przede wszystkim Jastrzębskiej Spółki Węglowej i innych partnerów naszych klubów. 

- Co chciałby pan jako samorządowiec zaproponować mieszkańcom aby zwiększyć szanse rozwoju Jastrzębia-Zdroju?

- Rozwój lokalnej przedsiębiorczości, zapewnienie warunków do napływu inwestycji, wsparcie budownictwa mieszkaniowego, poprawa komunikacji miejskiej, przywrócenie połączenia kolejowego oraz konkretne zadania, jak budowa żłobków, aquaparku czy hospicjum. Obecnie, nasze miasto nie ma dobrze skonstruowanego portfela wydatkowego. Ponad 40% środków wydajemy na zadania majątkowe związane z kulturą. Na rozwój gospodarki, przygotowanie przestrzeni dla inwestycji gospodarczych 0%, na budownictwo mieszkaniowe 0%, na rozwój nowoczesnej komunikacji 0%. Przykro mi to mówić, ale Jastrzębie-Zdrój cofa się w rozwoju. W ostatnim okresie prezydent Hetman wygenerowała wielką dziurę budżetową na bieżące wydatki, wynoszącą prawie 80 milionów złotych. To nie przysporzy nam dochodów i rozwoju gospodarczego. Powiększenie wydatków bieżących na kulturę nie zapewni miastu rozwoju i nie zatrzyma exodusu młodych jastrzębian. Oczywiście mała garstka entuzjastów zrealizowała swoje marzenia i wydała z kieszeni jastrzębskich podatników 300 tys. zł tylko po to, aby cała Polska się dowiedziała, że na tle innych ośrodków miejskich wciąż jesteśmy outsiderem. 

- Czego nie zrealizowano?

- Gdy miasto bawiło się w europejską stolicę kultury, przeszły nam koło nosa propozycje i możliwości wdrażania programów gospodarczych finansowanych ze środków krajowych i unijnych. Nasi urzędnicy nawet nie zapoznali się z „Pakietem dla Średnich Miast”. Bardzo ważny był także „Program dla Śląska”, finansujący inwestycje, które stopniowo miały zmieniać profil gospodarczy regionu i umocnić jego pozycję jako ośrodka innowacji. Były to programy, w które wpisywało się nasze miasto. Jak dotąd tkwimy w pułapce miasta opartego na przemyśle monokulturowym. Musimy otworzyć się na innowacyjne gałęzie przemysłu i uruchomić potencjał naszych, lokalnych przedsiębiorców.

- Widzi pan możliwości takich zmian?

- Oczywiście, nadchodzą wybory samorządowe. To jastrzębscy wyborcy zdecydują jaka wizja rozwoju będzie w kolejnych 5 czy 10 latach realizowana. Wyborcy wiedzą co działo się przez ostanie dwie dekady. To czas zmarnowanych szans przez prezydentów-nauczycieli. Nasz nowy prezydent powinien być menadżerem z perspektywą rozwoju. Nikt inny nie zabezpieczy naszej przyszłości jak młoda i energiczna osoba z wizją gospodarczą. Projekt realizowany przez Annę Hetman okazał się pułapką, bo przecież nie da się zrobić z naszego miasta kurortu. Pikniki i festyny są świetną ofertą spędzania czasu dla osób starszych, ale nie stanowią żadnej zachęty, aby mieszkali i pracowali u nas ludzie młodzi. W dodatku zabetonowaliśmy Zdrój, bez parkingów i możliwości dojazdu komunikacją miejską.

- Jastrzębie-Zdrój było miastem młodych, a teraz?

- Teraz nadchodzi koniec marzeń Anny Hetman o mieście kurorcie. Młodzi jastrzębianie (16-35 lat) w badaniach społecznych wskazują, że oczekują od nowego prezydenta: zapewnienia miejsc pracy w nowych, dobrze płatnych branżach pozagórniczych (77%), stworzenia atrakcyjnej przestrzeni gospodarczej dla młodych ludzi (59%), przywrócenia połączenia kolejowego (53%), budowy mieszkań (55%). Takie oczekiwania może spełnić jedynie młody, sprawny menadżer z wizją rozwoju gospodarczego naszego miasta. 

Rozmawiał: Jerzy Filar


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
PRZECZYTAJ
Reklama
Reklama
Reklama