Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 22 kwietnia 2024 22:07
PRZECZYTAJ!
Reklama

Jastrzębski Węgiel w superfinale Ligi Mistrzów

W rewanżowym meczu półfinału Ligi Mistrzów nasz zespół wygrał dwa pierwsze sety z mistrzem Turcji Ziraatem Bank Ankara, dzięki czemu drugi raz z rzędu awansował do Superfinału Ligi Mistrzów! Po drugim secie trener Marcelo Mendez wpuścił na plac gry całą drugą szóstkę, która zdołała wygrać także całe spotkanie w Ankarze 3:2! Brawo drużyna, brawo sztab szkoleniowy!
Jastrzębski Węgiel w superfinale Ligi Mistrzów

Pierwszy punkt w środowym spotkaniu zdobył Wouter Ter Maat. Kiedy nasi rywale zablokowali Rafała Szymurę, objęli prowadzenie 4:2. As serwisowy naszego przyjmującego wyrównał stan seta po 4. Następnie gra toczyła się cios za cios. Potężna bomba z pola serwisowego autorstwa Norberta Hubera poskutkowała odwróceniem wyniku na naszą korzyść. Za moment asa dołożył jeszcze Jean Patry i prowadziliśmy 11:9. Mistrzowie Turcji byli jednak czujni na bloku i niebawem doprowadzili do remisu. W dalszej części seta to nasz zespół był w natarciu, a Turcy gonili wynik. Skuteczny atak powracającego po kontuzji Matthew Andersona dał minimalną przewagę gospodarzom (16:15). Wkrótce potem Amerykanin zaserwował asa w sam narożnik boiska. Rezultat 18:16 sprawił, że trener Marcelo Mendez po raz pierwszy poprosił o czas. Przerwa przyniosła skutek, bo po niej odrobiliśmy straty (18:18). Teraz to szkoleniowiec Ziraatu wziął przerwę na żądanie. Na kontrach nie mylił się Szymura (19:18 dla JW). Kapitalnie w obronie spisywał się Jakub Popiwczak, który ułatwiał pracę kolegom z przodu w kontratakach (20:19). Po asie Bedirhana Bulbula nasi przeciwnicy byli na czele. Drugi czas dla Marcelo Mendeza znów przyniósł skutek, bo Szymura odpowiedział skutecznym pajpem (23:23). Po autowej zagrywce Tomasza Fornala Ziraat zyskał setbole (23:24). Huber utrzymał nas w grze, ale Anderson znów dał oddech swojej ekipie (24:25). Ponownie wyrównaliśmy, ale Oreol Camejo dał rywalom trzeciego setbola (25:26). Autowy serwis Szymury był równoznaczny z czwartą piłką setową dla mistrzów Turcji (26:27). As Jurija Gladyra odwrócił rezultat dla JW (28:27). Później mieliśmy dalsze swoje na skończenie seta, ale rywal się bronił. Dopiero szósta okazja przyniosła nam wymarzony efekt, czyli wygraną w premierowej partii 34:32.

Druga część spotkania zaczęła się po naszej myśli, a na lewym skrzydle błyszczał Szymura (3:1). Nasi rywale odpowiedzieli jednak skutecznymi akcjami Camejo (4:4). W dalszej części tej odsłony byliśmy z przodu, jeśli chodzi o rezultat. Pewnie w ataku prezentował się Huber (8:7). Po ataku Camejo z piłki sytuacyjnej w antenkę zyskaliśmy dwupunktowy zapas (10:8). Mistrzowie Turcji zdołali jednak wyrównać (11:11). Kubańczykowi Camejo udało się złapać blokiem Gladyra. Sytuacja ta na tyle podrażniła naszego środkowego, że wkrótce potem poczęstował rywali asem serwisowym (12:11). Po autowej kiwce Bulbula mieliśmy dwa punkty zapasu (15:13). Później jednak środkowy Ziraatu drugi raz  zaskoczył nas asem (15:15). Przy jego zagrywce też nasi przeciwnicy wyszli na czoło (16:15). Fornal nie pozwolił im zbytnio się rozpędzić. A chwilę później Patry z Huberem zablokowali Andersona i to nasza drużyna prowadziła w secie (17:16). Camejo i spółka ponownie odwrócili rezultat na swoją stronę (19:18). Skuteczna akcja Bulbula w połączeniu z autowym atakiem Fornala zapewniła Ziraatowi piłki setowe (24:22). Dzięki Fornalowi zdołaliśmy się wybronić (po 24)! Następnie turecki zespól raz jeszcze miał szansę na przedłużenie meczu, ale jej nie wykorzystał. As Hubera, a następnie autowy atak Ter Maata dał na zwycięstwo w drugim secie i tym samym awans do Superfinału Ligi Mistrzów!!!

Na trzeciego seta trener Mendez mógł już wpuścić zmienników. Na placu gry pojawili się: Ryan Sclater, Jarosław Macionczyk, Adrian Markiewicz, Moustapha M’Baye, Matuesz Jóźwik, Marko Sedlacek oraz libero Bartosz Makoś. Po stronie rywali również doszło do kilku roszad w składzie. Przy stanie 10:5 nasz szkoleniowiec wziął czas, po którym Sedlacek wybił piłkę po rękach blokujących. Potem w ataku i bloku błysnął M’Baye, ale wciąż goniliśmy wynik (14:9). Po asie Jóźwika wynik brzmiał 16:12. Rozpędzony rywal okazał się już nie do zatrzymania i zwyciężył w trzecim secie 25:16.

W czwartą część spotkania również lepiej weszli gospodarze. Przy serwisie Haci Sahina osiągnęli prowadzenie 12:6. Ich motorem napędowym w ofensywie był Holender Ter Maat (14:7). Chociaż nasza drużyna do końca walczyła o korzystny rezultat, to turecka ekipa doprowadziła do tie-breka (25:21).

W decydującą część meczu weszliśmy z animuszem. Świetnie prezentował się zwłaszcza Markiewicz. Po asie serwisowym Sedlacka prowadziliśmy na zmianie stron 8:3. Takiej zaliczki punktowej nie oddaliśmy już do końca, zwycięsko zamykając tie-break i całe spotkanie 3:2!

Brawo drużyna, brawo sztab!

Ziraat Bank Ankara – Jastrzębski Węgiel 2:3 (32:34, 25:27, 25:16, 25:21, 7:15)    

Ziraat Bank Ankara: Ter Maat, Eksi, Gunes, Bulbul, Camejo, Anderson, Bayraktar (libero) oraz Yatgin, Vicentin, Tuinstra, Yalcin (libero), Tosun, Sahin

Jastrzębski Węgiel: Patry, Toniutti, Gladyr, Huber, Fornal, Szymura, Popiwczak (libero) oraz M’Baye, Sclater, Macionczyk, Markiewicz, Jóźwik, Sedlacek, Makoś (libero)


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
PRZECZYTAJ
Reklama
News will be here
Reklama
News will be here
Reklama