Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 22 kwietnia 2024 21:03
PRZECZYTAJ!
Reklama

Biedny jak... miejski urzędnik

- Około 80 procent pracowników Urzędu Miasta za pracę dostaje wynagrodzenie na poziomie płacy minimalnej. I poważnie mówiąc mogą stanąć do kolejki po świadczenia z MOPS-u - mówi przewodniczący Rady Miasta Piotr Szereda. - Gdy prezydent Anna Hetman robi sobie kolejną fotkę, kolejny filmik, kolejny teatr, to oni na dole pracują ponad siły i czekają na zrozumienie dbając, żeby miasto zupełnie się nie rozpadło.
Biedny jak...  miejski urzędnik

- W 2021 roku rozmawialiśmy na temat wysokości wynagrodzeń urzędników naszego magistratu. Czy coś się zmieniło od tamtego czasu?

- Wówczas apelowałem o poważnie potraktowanie strony społecznej. Wnosiłem o szczerą aż do bólu rozmowę, aby zacząć budowę realnego budżetu z konkretnym wzrostem wynagrodzenia dla pracowników Urzędu Miasta. Zwracałem też uwagę, że jeśli teraz nic nie zrobimy, ten problem skumuluje się w kolejnych latach.

- Aż trudno uwierzyć, że nasze miasto boryka się z takim problemem. Przecież w regionalnym rankingu średnich zarobków liderem jest Jastrzębie-Zdrój, zostawiając w tyle śląskie „tygrysy”, jak Katowice czy Gliwice.

- Nie zapominajmy, że tak wysoką pozycję zajmujemy głównie dzięki dobrym zarobkom pracowników JSW S.A. Gdyby do rankingu liczyły się tylko pensje osób zatrudnionych w magistracie i podległych jednostkach, Jastrzębie-Zdrój znalazłoby się zapewne na końcu tabeli. Wynagrodzenia pracowników Miejskiego Zarządu Nieruchomości, Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, Miejskiego Ośrodka Kultury, w tym bibliotek są na bardzo niskim poziomie. W gorszej sytuacji są jeszcze pracownicy Miejskiej Pomocy Społecznej oraz Domu Opieki Społecznej. Oczekiwania pracowników sfery samorządowej na ponad 20% wzrost pensji są jak najbardziej uzasadnione. Po okresie tak zwanego „zamrożenia wskaźnika wzrostu wynagrodzeń” w placówkach podległych Annie Hetman zamiast się poprawić, sytuacja znacznie się pogorszyła.

- Czy jest szansa na polepszenie sytuacji pracowników magistratu?

- Oczywiście, że tak. Uważam, że należy poważnie rozważyć możliwość zwiększenia wskaźnika wzrostu wynagrodzeń w wysokości powyżej 20 procent w projekcie uchwały budżetowej na 2024 rok. Jako radny będę wnioskował o taki wzrost. Zaznaczam, że generalnie zależy to od stanowiska prezydent Anny Hetman i jej zaplecza politycznego, czyli Platformy Obywatelskiej. Jak wiemy, jest to formacja, która ma duży problem z dostrzeżeniem i prawidłową identyfikacją potrzeb ludzi pracy. PO nigdy nie potrafiła gospodarować budżetem tak, aby ludzie zostali godnie wynagradzani za swoją pracę.

- W odczuciu społecznym urzędnicy, zwłaszcza ich wygrodzenia nie budzą pozytywnych emocji.

- Niestety jest to efekt nieprawdziwego i krzywdzącego stereotypu, że urzędnik to typowy nierób z kawą na biurku. Od kilkunastu lat, codziennie przyglądam się pracy urzędników i mogę zaręczyć, że nie ma w takiej opinii ani grama prawdy. W referatach, wydziałach urzędnicy w ciągu 8 godzin muszą ciężko pracować. Młodzi ludzie nie garną się już do pracy w magistracie, ponieważ w prywatnej firmie zarobią dwa razy więcej za taki sam zakres obowiązków. Jest to dla mnie oczywiste, że nasza administracja wymaga głębokich reform, ale bez docenienia ludzi wykonujących pracę urzędniczą petenci będą stać w kolejce coraz dłużej ze względu na braki kadrowe w samorządzie. Co do obecnych wynagrodzeń pracowników Urzędu Miasta można powiedzieć jedno - są one na żenującym poziomie. Można by powiedzieć, że w Jastrzębiu-Zdroju obwiązuje zasada „Biedny jak... miejski urzędnik”.

- Pan alarmuje, że pracownicy MOPS i DPS są w tragicznej sytuacji. Prezydent Hetman odpowiada na to, że miasto nie ma pieniędzy.

- Tak się dzieje co roku. Osoby zatrudnione w MOPS i DPS wykonują bardzo trudną i odpowiedzialną pracę podobną do zadań wykonywanych przez pracowników zakładów opieki zdrowotnej. Tymczasem ich zarobki są porównywalne do najniższego wynagrodzenia. Taki stan rzeczy stanowi problem nie tylko dla samych pracowników. Zagraża również drenażem kadr i zapaścią systemu opieki w domach pomocy społecznej. Osoby korzystające z tej formy pomocy mogą w związku z tym zostać narażone na znaczne obniżenie jakości udzielnej im pomocy.

- Czy rozmawiał pan jako radny z pracownikami?

- Oczywiście, jedna z pracownic na takim spotkaniu powiedziała tak: „mam dwadzieścia lat pracy, troje dzieci na utrzymaniu i żyję za trzy tysiące złotych wynagrodzenia plus pięćset złotych razy trzy”. To pokazuje, w jak dramatycznym położeniu znaleźli się pracownicy MOPS i DPS. Około 80 procent pracowników za pracę dostaje wynagrodzenie na poziomie płacy minimalnej. I poważnie mówiąc mogą stanąć do kolejki po świadczenia z MOPS-u.

- Pracownik socjalny to trudny zawód?

- Można śmiało powiedzieć, że pracownicy socjalni to współcześni super-bohaterowie, którzy nie noszą peleryn. Wykonywanie ich zawodu nierzadko wiąże się z narażeniem zdrowia lub życia. Zajmują się pomocą innym w trudnych sytuacjach, organizowaniem pracy, pomocą w stawaniu na nogi i ułatwianiem dostępu do pomocy psychologicznej. Pomoc doraźna nie jest jedyną misją pracowników socjalnych. Dzięki swojej wiedzy i współpracy ze specjalistami opracowują sposoby na aktywizację grup społecznych i wdrażają programy mające na celu ograniczenie patologii w społeczeństwie. Niestety za wielką odpowiedzialnością pracy pracownika socjalnego nie idzie w parze równie godne wynagrodzenie.

- Dlaczego najgorzej wynagradzani pracownicy jeszcze chcą pracować w samorządzie?

- Decyduje kilka czynników. Praca w urzędzie wciąż uważana jest za stabilną, gdzie można w miarę normalnie łączyć macierzyństwo z karierą (dlatego jest przewaga zatrudnionych kobiet). Ważnym też czynnikiem jest empatia. Wielu urzędników chce po prostu pomagać osobom potrzebującym wsparcia. To właśnie na tych źle opłacanych urzędnikach opiera się codzienne funkcjonowanie wszystkich jednostek Urzędu Miasta Jastrzębie-Zdrój. Gdy prezydent Anna Hetman robi sobie kolejną fotkę, kolejny filmik, kolejny teatr, to oni na dole pracują ponad siły i czekają na zrozumienie dbając, żeby miasto zupełnie się nie rozpadło. Ciekawe, czy prezydent Hetman zadaje sobie pytanie, co zrobi miasto, gdy najstarsi pracownicy odejdą z pracy?

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Jan Ostoja


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
P 27.07.2023 16:15
Pani prezydent myśli tylko o kolejnych kwietnikach, placykach, muralach, imprezach, a nie o prawdziwych potrzebach mieszkańców.

J-Z 26.07.2023 09:00
Popieram, w końcu ktoś widzi problem. Cieszymy się że jest w końcu ktoś kto może temu przeciwdziałać. Brawo

PRZECZYTAJ
Reklama
Reklama
Reklama